Gorące czekoladino-malino z targu staroci…

Znowu nie mogłam się powstrzymać przed wyprawą na targ staroci….Źle ze mną… Czuję się jak alkoholik, jak hazardzista…

Ale ile radości!! Ha!! 🙂

Upolowane cudeńka jak zawsze zamieszczam tutaj:

To jest niesamowite ile tworzy się przez przypadek kolekcji, z pasujących do siebie elementów. Naprawdę nie pamiętam co wcześniej kupiłam! Tyle już tego się narobiło…

Az tu nagle po przyjściu do domku – Pach!! Niach!Niach!! Łoł…

Od razu mam ochotę zrobić coś nowego, ugotować cokolwiek aby pokazać zestaw jaki się ułożył. I co dzisiaj zrobiłam?

Hm…cały dzień chodził za mną jakiś deser….deserunio…deserunino…mmmmm….I

I jest! Lody! mrożone maliny (a w sumie już się rozmroziły…yyy…)…. iiiiiii…..gorzka czekolada! 🙂

No to do pracy! Czekolada rozpuszczona z masełkiem, malinki usmażone z miodzikiem, nie usuwałam pestek, dzięki nim będzie urozmaicona faktura.

I tadam! Lejemy na lodziki czekoladę, a na twardniejącą jej powierzchnię gorące maliny… Wyszły pięknie zdjęcia, a co najważniejsze deserunio….- Pycha! A jaki prosty i szybki.

 

malina-3 malina-2 malina